DOBRY PLAN, czyli jak zwiedzić to co najważniejsze w jeden dzień? #backtomay


    Tak jest! Obroniłam się i oficjalnie zaczęłam wakacje! Niesamowite uczucie kiedy masz świadomość, że nic nie musisz robić, choć... osobiście nie znoszę bezczynności i nudy. Dziś mogę uznać, że kolejny etap w moim życiu został zakończony i 'stety lub niestety' wielkimi krokami zbliża się samodzielność. Ale...

    I na to przyjdzie pora! a dla mnie nareszcie przyszedł moment, kiedy na spokojnie mogę usiąść i powrócić, (choć już tylko wspomnieniami) do mojej majówkowej podróży.
     Zaplanowana niespełna miesiąc wcześniej, a głównym bodźcem był TATO, który pod koniec maja obchodzi urodziny (od niedawna stał się zapalonym podróżnikiem). Od dłuższego czasu trąbili o Brexicie, a ja nie miałam pomysłu; "co wręczyć na prezent"? I tak zrodził się pomysł wspólnej wycieczki do Anglii przypadającej na długi weekend majowy.
   Jednak nie byłoby to możliwe do zrealizowania gdyby nie, życzliwa mi osoba (a nawet i osoby!), która niejednokrotnie grała pierwsze skrzypce na tym blogu. Właściwie to Ona była inspiracją i swego rodzaju natchnieniem do powstania tej strony.. ooj, aż 4 lata temu! Choć podczas jej prowadzenia nie było ciągłości (każdy ma swoje zawirowania w życiu) to uznaję to za ogromny sukces! Od początku naszej znajomości wspierała mnie na każdym polu. Mimo, że nasze drogi już się razem nie schodzą, to pozostała między nami gruba nić porozumienia. Przebrnęliśmy przez wiele wspólnych życiowych wzlotów i upadków, ale przede wszystkim razem zgromadziliśmy mnóstwo wspomnień! Wiem, że będziesz to czytać, dlatego serdecznie Ci dziękuję za tą troskę, wsparcie i serce, które w to wszystko wkładasz! Dlatego podróż do Londynu nie wymagała wykupienia wycieczki w biurze podróży. Razem z tatą zatrzymaliśmy się u najbliższych mi znajomych.
    Plan był dość prosty. Razem z tatą spędzamy w Anglii 4 dni i wykorzystujemy je maksymalnie, stąd uznaliśmy, że zwiedzanie Londynu musi przypaść na góra dwa dni.
  Dzisiaj pokażę wam, jak przebiegało nasze zwiedzanie, w którym chciałam pokazać tacie najważniejsze punkty tej stolicy (na pewno wam zresztą dobrze znane).

***
  Miejscowość, w której się zatrzymaliśmy to Grays, miasto położone ok. 30km na wschód od Londynu, dlatego wsiedliśmy w pociąg - C2C i wyruszyliśmy na podbój stolicy. Wysiedliśmy na Fenchurch Street,  mieszczące się nieopodal przystanku stacji metra Tower Hill (na mapie oznaczone numerem 1). Dalszy przejazd nie był konieczny, ponieważ właśnie tam mieści się nasz pierwszy punkt wycieczki, a mianowicie Tower of London budowla obronna i pałacowa, niegdyś funkcjonowała, jako więzienie. Zrobiliśmy szybkie zdjęcie i popędziliśmy dalej w kierunku Tower Bridge (nr 2).  
        Niestety pogoda przez cały nasz pobyt nie była nam przychylna.  Pakując się nie wzięłam pod uwagę aż takich zmian pogodowych, stąd mam na sobie założone aż dwie kurtki jedna na drugą. Na dodatek wiał silny wiatr, co będzie można zaobserwować po włosach, jak i przymkniętych oczach na zdjęciach. :)

          Londyn zwiedzałam po raz drugi. Dla moich towarzyszy była to jedna z kolejnych wycieczek w te rejony, ale po raz pierwszy wszyscy widzieliśmy, jak otwierają Tower Bridge. 
      Po przejściu na drugą stronę naszym oczom ukazały się  nowoczesne budynki biurowe zwane Canary Wharf. Przyjrzeliśmy się im z bliska, uwieczniliśmy je na zdjęciu i udaliśmy się do stacji metra do przystanku London Bridge (nr 3), skąd linią Jubilee Line (kolor szary) pojechaliśmy na przystanek Waterloo (nr 4).  Tam naszym oczom ukazało się najlepiej nam znane oko -  London Eye (nr 5)



       Przeszliśmy przez widoczny mostek obok London Eye. Z przejazdu nie skorzystaliśmy. Uważam, że 20f za godzinę siedzenia w kapsule nie jest tego warte, nie wspominając o nigdy niekończącej się kolejce. Udaliśmy się w kierunku Big Bena (nr 5), zahaczając o obowiązkowe zdjęcie przy budce telefonicznej. Następnie przechadzając się przez Park Królowej(nr 6) rzuciliśmy okiem na Buckingham Palace (nr 7) i skierowaliśmy się na Piccadilly Circus (nr 8) - niestety na czas remontu ściągnęli neony:(, gdzie znajduje się M&M's World (nr 8) - uwielbiam te czekoladowe guziczki!


     Po M&M's World udaliśmy się coś przekąsić, po czym pędziliśmy do stacji metra na Piccadilly Circus, (jak dla mnie) do najlepszej atrakcji dnia, a mianowicie na umówiony wjazd na The Shard'a. Była to jedyna z atrakcji, za którą płaciliśmy - 30f od osoby. (Pamiętajcie, że jeżeli będziecie planowali wjazd na ten punkt widokowy to koniecznie zakupcie bilety online dzień wcześniej, ponieważ ich zakup w kasie w dniu zwiedzania kosztują aż 100f!) Przejechaliśmy z powrotem na przystanek Waterloo (oznaczony na mapie nr 4), brązową linią Bakerloo, następnie przesiadka do linii Jubilee Line - linia szara na przystanek London Bridge (nr 3). W podziemiach metra jest usytuowane wejście do The Shard'a i tak wjechaliśmy na 72 piętro jeszcze niegdyś najwyższego budynku w Europie (nie wiem jak jest teraz). Widoki? Nieziemskie! A miejsce na randkę? Idealne! Naprawdę romantyczne! Na miejscu można zakupić lampkę wina, zamówić kolację (oczywiście dla nas w przeliczeniu są to naprawdę spore koszta). Z tego co pamiętam na samej górze można pozostać maksymalnie godzinę. Kiedy skończyliśmy się napawać widokami przyszedł czas na ostatni punkt wycieczki.

    Naszym ostatnim punktem wycieczki był Trafalgar Square (nr 9), gdzie mieszczą się sławne Lwy, kolumna Nelsona oraz National Gallery. Wsiedliśmy w metro na London Bridge (nr 3) w kierunku Waterloo (nr 4) linią  szarą - Jubilee Line, następnie zmieniliśmy linię na czarną - North Line w celu dojechania na przystanek Trafalgar Square ( nr 9).  Do National Gallery nie wchodziliśmy, ponieważ było za późno, poza tym na zwiedzanie tego typu wystaw przeznaczyliśmy kolejny dzień. Przeszliśmy przez Trafalgar, wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcia i udaliśmy się w kierunku London Eye, celem powrotu do domu. Doszliśmy do przystanku Waterloo skąd brązową oraz żółtą linią Circle Line wróciliśmy do Fenchurch Street na nasz pociąg.
***
PODSUMOWUJĄC NASZ CAŁY DZIEŃ:
- na tego typu zwiedzanie miasta obejmujące najważniejsze zabytki wydaliśmy:
  -> 7f na Travel Card (całodniowe przejazdy pociągiem i metrem bez limitu),
  ->30f bilet na punkt widokowy The Shard oraz coś nie coś na słodkości w M&M's World, obiad oraz pamiątki.
***
      Gdyby nie umówiony wjazd na konkretną godzinę na punkt widokowy The Shard według mapy zatoczylibyśmy koło. Niestety z racji, iż wycieczkę rozpoczęliśmy późno (ok. godziny 13) to nie zdążyliśmy zwiedzić wszystkiego w planowanej kolejności i wracaliśmy na Trafalgar Square.
      Przez cały dzień według mojego krokomierza przemierzyliśmy ok. 20km pieszo w przeciągu 5h. Po całym dniu zwiedzania, w szczególności podczas tak wietrznego i zimnego dnia nie czułam nóg! Mimo to, byłam bardzo zadowolona, a przede wszystkim szczęśliwa, że prezent związany z wycieczką do Anglii przypadł tacie do gustu!
***
    Mam nadzieję, że uda wam się przebrnąć przez tą całą historię. Być może sami zainspirujecie się tego typu planem i wykorzystacie go w niedalekiej przyszłości.  
   Myślę, że warto zwiedzić wyspę i tak znaczące miejsca. Być może lada chwila będzie to dla nas utrudnione. Sama jestem zafascynowana Anglią, choć sama nie wiem, dlaczego tak przypadła mi do gustu! Była to moja druga wizyta w Londynie poprzednią możecie zobaczyć w tych dwóch postach: WINTER HOLIDAY IN LONDON W 2014 ROKU & LONDYN - ZWIEDZAMY ZAKAMARKI I INNE W 2014 ROKU .W sierpniu mam zaplanowany kolejny wyjazd. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy! 
   A wy? Zwiedzaliście już Wielką Brytanię, a być może macie zamiar? Jaki macie stosunek do tego kraju? Co jeszcze uznalibyście za istotne do zobaczenia podczas takiej wycieczki? A może znacie jakieś ciekawe, nietypowe zakątki, które są nieznane przeciętnemu turyście? Koniecznie dajcie znać! I do zobaczenia w kolejnym poście już ze stylizacją. 

                                                                                                                   buziaki Pola!
Przy okazji zapraszam do śledzenia na facebook'u:


CONVERSATION

6 komentarze:

  1. Bardzo przydatny post! Rewelacyjne zdjęcia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja 2 tygodnie temu byłam w Londynie z przyjaciółką. Ja byłam już tam 4 raz,ale ona pierwszy, a miałyśmy na zwiedzanie 'tylko' 6 dni i byłyśmy we wszystkich miejscach w których Ty. Jak się ma dobrą strategie to i w dwa dni można się nacieszyć i zobaczyć jak najwięcej! :D
    Świetny post i zdjęcia, kocham to miasto <3
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Woow, no to mieliście fajny, produktywny dzień! :) Swietna wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale wspaniale sie czytalo. Jakbym tam byla ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę takiej majówki ☺️ Na pewno spędziliście razem miło czas 😊
    www.rinroe.com

    OdpowiedzUsuń